czwartek, 28 stycznia 2016
niedziela, 17 stycznia 2016
zabawki i musztarda
Pańcia przez internet zamówiła paczkę zabawek, dla jej kochanego pieska, a ten w pierwszym dniu zjadł wszystkie. Nawet pojemniczki na smakołyki, do wydzielania ich rozłożonego w czasie, otworzył już prawie na skróty. Mój gumowy młotek budowlany, nówkę nie śmiganą, zjadł w połowie, a później w nocy wymiotował gumą. Musztardę z kuchni przyniósł sobie na kanapę i otworzył, a przy tym cały koc ufaflał. Dwa razy prany, dalej w koszu czeka na kolejne szorowanie. To wszystko zafundował nam, bo został sam bidulka na 8 godzin, a nie lubi tego, oj nie lubi. Pies zadymka, ale taką opinię ma w internecie i przed zakupem wiedzieliśmy co nas czeka. Na szczęście sprawdziło się też to, że najukochańszy piesio jak jest przy człowieczku. Coś za coś, jak to w życiu bywa często.
niedziela, 10 stycznia 2016
sesja jak u profesalisty
Piesio wykończony po wieczornym intensywnym spacerze rozłożył się na mojej kanapie, a do tego tak nieskromnie, że nie mogłem się oprzeć, aby tego nie uwiecznić. Dostanie jutro mięsną wkładkę i myślę, że będziemy kwita. Obliczyłem, że przez kochanego kundelka mam minimum trzy godziny na dworze i 20 pięter co dnia zaliczone na konto mojego zdrowia. Ja staram się zrekompensować mu przytulasami i dobrym jedzonkiem. A za sesję zdjęciową dodatkowy smakołyk się jutro znajdzie.
wtorek, 5 stycznia 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























