sobota, 24 października 2015
ups
Bąki jego specjalność od kilku tygodni, uwalniane tak spontanicznie i ukrycie, że na samym początku powodujące lekką konsternację. Teraz jak już go rozgryźliśmy, nie powoduje już zażenowania w towarzystwie, tylko otwarcie na oścież balkonu. Ostatnio przeszedł sam siebie, bo było go słychać pierwszy raz i od razu mogłem zareagować. Na moje pytanie- coś zrobił?piesio się zerwał i zaczął obwąchiwać miejsce na którym przed chwilą jeszcze siedział. Chciał powiedzieć- to nie ja, to nie ja, zobacz, tu nic nie ma.
czwartek, 22 października 2015
właścicielka
Opiekun pieska wyszedł bez słowa, pieska zostawił pod opieką właścicielki, bo dłużej nie mógł słuchać córeczki gadania. Po powrocie z piwka, godzinę po karmieniu psa dowiedział się ,że pies nie jadł- bo właścicielkę brzuch boli. Logika godna blondi, a ona tak się burzy jak słyszy to określenie. Najgorsze, że pies ma suchą karmę JUNIOR moczoną i teraz musi piesio jeszcze pół godziny wytrzymać. Wytrzymał, a młoda pancia też obiadu nie dostanie, na pewno przez mnie zrobionego.
wtorek, 20 października 2015
fotka roku
No to się narobiło, piesio pozostawione na czas basenu opiekuna, około 2 h, zdążyło nie tylko zjeść parę gazet, ale również zdjęcie ślubne pańci. Ciekawe jak się pańcia zachowa jak zobaczy straty, jej ukochany małżonek został po prostu zjedzony, a ona sama zaginęła. Na spacerze złapał nas deszcz i Robi szalał, ale iść dalej musiał. Dojście do domu skwitował ciągłym machaniem ogona.
poniedziałek, 19 października 2015
nowy kocyk
Pancia kupiła pieskowi nowy kocyk, który został przyjęty przez tegoż bardzo pozytywnie. Śpi jak zabity, bo dzisiejszy dzień spędził na spacerku, długim spacerku. Pięć godzin po mieście z przerwą na kawie u prezia i piwku w ryneczku. Kilometrów około 15, a zaczepek ze strony panienek co nie miara. Miłe to jak diabli, a nawet jeden starszy gość, też głośno podziwiał posokowca. Jako jeden z nielicznych znał rasę i podziwiał go. Robin w swej rasie jako jeden z ładniejszych, a to dzięki sportowej sylwetce i pyszczysku nie skażonym kłamstwem czy obłudą.
niedziela, 18 października 2015
pierwszy ząbek
Nie sądzę aby to był pierwszy ząb, który stracił Robi, ale na pewno pierwszy zauważony przez nas. W pewnym momencie, w trakcie zabawy pluszakiem (misiem), usłyszałem charakterystyczny stukot o podłogę i natychmiast pomyślałem, że to może być ząbek. Natychmiast kazałem Robiemu zostawić to coś, co już zdążył porwać z podłogi i jak myślałem tak było. W pyszczysku znalazłem oczywiście ząbka, a tym samym czas na smakołyki w nagrodę dla pieska.
sobota, 17 października 2015
wyjec
Niestety czasami musimy go zostawiać na dłużej samego, około 7 h, jest wtedy płacz i zgrzytanie zębami. Zdarza się to na szczęście bardzo rzadko, ale serce się kraje, a łzy same się cisną do oczu, gdy od sąsiadów dowiadujesz się jak płakał pół dnia. W ostatni czwartek zostało piesio same, szkód narobiło, moje butki (ale jak od dwóch lat jak nówki, to chyba nie najlepszy model), program TV (największa strata panci), rodz
ina szczęśliwa.
ina szczęśliwa.
czwartek, 15 października 2015
Piątka (łapa w łapę)
I kto tu się do kogo dopasowuje? Obie znam osobiście i powiem szczerze, że charakterki podobne tylko piesio czasami merda ogonkiem. Oba egzemplarze drogie w utrzymaniu, tylko to maleństwo można jeszcze wychować i jest szansa, że nakłady się zwrócą. Od wczoraj przybija piątkę, zabawnie to wygląda, jak tylko będę mógł filmiki to zaprezentuję.
wtorek, 13 października 2015
jesień
Zimno się zrobiło, ja kolejną warstwę do mej cebulki dorzuciłem i jakoś daję radę, ale o Robiego martwię się prze okrutnie, bo gamoń bez futerka. Nie można ograniczać spacerów, bo pies musi swoje kilometry zrobić, ale tak zimno, że żal go na dworze długo trzymać. Staramy się szybciej chodzić, ale cieplej z tego się nie robi, tylko zapocić się panu przyjdzie.
niedziela, 11 października 2015
piwnica moja (nie)miłość
Wczoraj synuś poszukiwał łyżew i zabrał piesia do piwnicy, a niech się przejdzie. Po powrocie zdał nam relacje z niecodziennego zachowania się psa. Bał się podobnież prze okrutnie, aż musiał go trzymać cały czas na rękach. Dziwne bo nigdy nie okazywał strachu, z wyjątkiem spotkań z dużymi psami, a piwnicę mamy w nowym budownictwie, jasne przestronne i raczej bez szczurów (znaków nie ma). Podejrzewamy, że za małolata <6 mógł być przetrzymywany w piwnicy i stąd trauma.
kanapowiec
sobota, 10 października 2015
Szampon
No to się porobiło. Pancio rano znowu rano musiał zbadać sobie ciśnienie, bo podniosło mu się jak sie dowiedział, że jest czereśnia nad czereśniami. Pieska wyprowadził, a teraz zjeżył się jak kot po spotkaniu z psem, po niewinnym pytaniu panci - kto kąpał wczoraj psa? Trzymaną przez nią butelkę rozpoznał natychmiast, to przecież jego ulubiony nowy szampon. Na pocieszenie tylko to, że nie była to jego ulubiona mięsna puszka, tylko głupi szampon. Po tygodniu nie stwierdziłem żadnych ubocznych skutków u siebie, używania szamponu pieska, oprócz spadku pozycji -głowy rodziny. Teraz zakupiłem sobie sam osobiście, duży z dużymi literkami i pięknymi orzeszkami szampon dla pańcia. Do tej pory zastanawiam się, jak ja nie widziałem piesków na butelce.
piątek, 9 października 2015
wyjście do rynku
Dobry spacer powinien kończyć się całkowitym brakiem chęci na jego kontynuowanie. Czasami tak mi się udaje, ale częściej to ja tak wyglądam po naszych wyjściach na piwko do rynku.
czwartek, 8 października 2015
spacer dla dwojga
Piesio już na stałe obwieszcza szczekaniem, chęć wyjścia na dwór we wiadomym celu. Wczoraj pierwszy raz zdarzyło mi się, że piesio pogonił towarzystwo, bo się nudzić zaczął na spacerze, jak pańcio kolegę spotkał i gadał i gadał jak to na dwóch facetów przystało. Pierwszy kwadrans grzecznie przysłuchiwał się rozmowie, wręcz miałem wrażenie, że podsłuchuje zwłaszcza, gdy o nim mówiłem. W pewnym momencie tak zaczął ujadać, że nie dało się prowadzić dalszej konwersacji i trzeba było się pożegnać. Gdy ruszyliśmy, piesio spokojny, cały radosny jak nowo narodzony. Tak to już teraz będzie, że raz ja jego, raz on mnie, będzie wychowywał.
czwartek, 1 października 2015
polowanie na cuś do zdjęć
Wyruszam dzisiaj na polowanie na coś do robienia zdjęć mojemu (córki) kochanemu pieskowi. Cały czas się waham, telefon czy aparat fotograficzny, ale co by nie było, świat, mój świat się zmieni diametralnie, łatwiej mi będzie pokazać genialność pieska i jego piękny wygląd. Taka prawda, że brak mi słów, by opisać jaki on piękny o wschodzie słońca, gdy nieprzytomny wynoszony jest na dwór, we wiadomym celu, a przeciąga się już postawiony w bramie jak jakiś kocur. Boję się tylko, że moja rana się zagoi i nie uwiecznię jej już. Muszę się spieszyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















