środa, 30 września 2015
pierwsza krew posokowca
Pierwsza jazda tramwajem, zakończona szramą pancia, przez całe niestety już wysokie czoło. To było w ramach wdzięczności, za wprowadzenie piesa we wielki świat. Byłem pewny, że lekko nie będzie, ale żeby krew się lała, tego się nie spodziewałem. Bidulka wyrywał się i tak nieszczęśliwie machną łapką, siedząc na kolanach u pana, że zahaczone czoło piątym pazurem, nie pozostało obojętne na te pieszczoty. Pozostałe pazury starte od spacerów, ale piąty ostatnio nie przycinany dał o sobie znać. Chodzę teraz dumny i mogę się chwalić, kto i za co mi to zrobił. Moja największa miłość- za wprowadzenie w dorosły świat.
wtorek, 29 września 2015
rynek z posokowcem w tle
Kolejny raz wziąłem pieska na piwko do rynku, około 5 km spokojnego spacerku w jedną stronę i tyleż samo , a czasami więcej w drugą. Ja poświęcam się godzinną szarpaniną smyczy i marudzeniem noga, noga na okrągło, a piesio godzinką przesiedzianą w ryneczku przy pustym stole. Ma bidulka pecha, ale cały czas niepełnoletni i musi mu wystarczyć mizianie kelnerek. My z panem Darkiem jak starzy po piwku, a czasem nawet dwóch. Tradycyjnie zaczepiają nas panienki, bo fakt, obok tego ciacha przejść obojętnie się nie da. Dziś dłuższą chwilę przegadaliśmy z byłym właścicielem posokowca, suczki dwunastoletniej, który zachwycał się ROBIM, bo jak mówił sentyment do tak mądrej rasy pozostał.
sobota, 26 września 2015
piątek, 25 września 2015
tworczość własna i chomik też
posokowiec bawarski (Zdjęcie)
Mojej córuni najpiękniejszy pies i jego opiekun. jeszcze nie czyta nie pisze, ale robi takie wrażenie, że w każdej chwili może to nastąpić.
posokowiec bawarski

Posokowiec bawarski czwarty miesiąc skończony. Moja wielka miłość, większa nawet niż do siebie, a urodzony narcyz to i miłość ogromna. Pierwsze sukcesy: na gwizd przychodzi do nogi, jeszcze nie siada przy, tylko głupio się patrzy w oczka stojąc na przeciw. Daje łapkę, woła o wyjście jak potrzebuje się załatwić. (zdarza mu się jeszcze, niegodnie zachować, ale nie z jego winy) Kanapowiec oczywiście, ale czeka, aż się koc położy na pościel. Szybko rośnie, dzięki wyjątkowemu apetytowi i dużej ilości ruchu. Bez większych strat pomimo tego, że rasa uważana za żywą (demolkę). Dzisiaj się dowiedziałem, że zjadł córuni klapka, ale to jej wina, bo kto mądry zostawia go w zasięgu szczeniaczka ząbków. Tylko Blondi, a klapek miał wszystkie klapki pod sobą, nówka i szpanerska, a teraz tata da. Pierwsza kąpiel i już nauczył się pływać, chyba nauczyciel taki zdolniacha.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















