poniedziałek, 30 listopada 2015

kąpiel

Nadszedł wielki czas wykąpania psa i kolejny raz przednia zabawa. Pies tradycyjnie ustać spokojnie nie może, tylko wychodzić pragnie. Tylko dzięki mojej odważnej postawie, okupionej stratą koszulki (cała mokra), udało się zadanie zakończyć pomyślnie. Pies świeżutki, pachnący brakiem zapachu, szalał po tapczanie, wycierając się we wszystko co popadnie. Nie uszanował nawet naszych poduch i koccy, a jego ręcznik i jego kocyk można było wykręcać. W tym szale pracy zapomnieliśmy nawet o tym , aby to uwiecznić i kolejna kąpiel przeszła bez zdjęć, ale za

to cała rodzina wykąpana.

sobota, 28 listopada 2015

pierwsze męskie s........

Robin właśnie skończył sześć miesięcy i chy
ba na tą okoliczność zaskoczył mnie, prawdziwym męskim sikaniem. Na spacerze wykonał już kilka siknięć jak każda suczka, aż tu nagle patrzę, a pieskowi przeszkadzało drzewko i zmuszony był podnieść nogę. Pańcio spanikowany pośpiesznie szuka telefonu, aby to uwiecznić, który mu oczywiście wypada, powodując samoczynny przypływ adrenaliny z pierwiastkiem wkurzenia. Nim się pańcio pozbierał, piesio zakończył pokaz i ni jak, nie chciał już numeru powtórzyć. Udało mi się jedynie uwiecznić drzewo (na szczęście nie pojszło sobie) i piesia, zdziwionego co się stało i po cóż ta cała zadyma. Po powrocie do domku zebrałem jeszcze opr., że pieska nie nagrodziłem, a czereśnia jedna akurat wtedy, smakołyków na dwór nie wziąłem.

czwartek, 26 listopada 2015

Równowaga

Pies się robi coraz mniej myśliwski, a coraz bardziej kanapowy. Tylko dzięki mojemu natręctwu, posiada jeszcze wcięcie jak u małolata.  Właśnie wczoraj maleństwo skończyło sześć miesięcy, a w pańci łóżeczku czuje się jak u siebie. To ja mam problem w walce o kołderkę, bo menda leży na niej i na kocu, ale zawsze tak , że mi pozostaje 1/4. Moje akcje spadły prawie do zera i martwię się, co będzie dalej i czy nie czas, już pomału rozglądać się za jakimś kartonem.

poniedziałek, 23 listopada 2015

pierwszy śnieg

Dziś piesio miał okazję poznać śnieg, który nie zrobił na nim większego wrażenia. Myślę, że wynika to z braku leżącego, a jedynie padającego leniwie z nieba. Traktował go bardziej jak deszcz, czyli coś mokrego spadającego bezsensu na grzbiet, który zmuszony był cały czas oczyszczać trzęsąc się jak galareta. Czekam na zaspy, w których będzie baraszkować jak w liściach, z których to muszę go wyganiać, bo nie mogę patrzeć jak niweluje pracę porządnych zieleniarzy.

poniedziałek, 16 listopada 2015

wąchacz

Pogoda typowo jesienna, siąpający deszcz, wiejący leniwie wiatr, ale na dość mocno, aby odbierać człowiekowi chęć do życia. Niestety na spacerek z pieskiem chodzimy 365 dni w roku bez względu na pogodę, ale jednocześnie plusem tego jest poprawa zdrowia psiarzy, bo sami "D" z domu by nie ruszyli. Jak wiemy ruch zastąpi lekarstwa, odwrotnie nigdy. W czasie dzisiejszego spacerku Robi nagle zaczął łapać górne wiatry, jednocześnie okrążając jeden z samochodów. Sądziłem, że jakaś kicia siedzi pod autem, a tu piesio wyczuł wilczura, grzecznie siedzącego w pustym aucie. Okno miał na 7 cm uchylone i stąd chyba zapach, bo słychać nic nie było. Dzisiejszy dzień spędziliśmy na krótszych, ale częstszych spacerkach. Zauważyłem poprawę w zachowaniu na spacerze deszczowym. Już nie unika, a jak się rozbawi to harce wyczynia po kałużach, a deszcz nie robi na nim wrażenia.

piątek, 13 listopada 2015

śmieciarz

Piesio nam się obraził na pancię prze okrutnie i sam siedział w pokoju u córy pół dnia. Wszystko przez klapsa, za zbieranie wszystkiego co wpadnie w pyszczysko i jeszcze babranie się w padlinie. Nigdy nie bity, był bardzo zdziwiony jak śmią, a do tego jeszcze pyszczą. Po powrocie do domu, bez szemrania dał się wykąpać, gdzie normalnie robimy to z trudem w dwójkę, a tu bez pajacowania stał w wannie jak krowa grzecznie i czekał na zakończenie mycia. Za to po kąpieli poszedł do córy do pokoju, pustego pokoju, ostentacyjnie uwalił się na wyrku i nie reagował na zaczepki. Kiedy wróciłem z kosza, od razu zauważyłem ciche dni pomiędzy nimi i konkluzja-nie jestem sam. Teraz na zmianę z Robim, będziemy znosić fochy żony.

środa, 11 listopada 2015

belgilska pięknośc

 Będąc na weekend w Polanicy Zdrój, miałem przyjemność spotkania malinois - owczarka belgijskiego, trzy i półmiesięczny maluch o przepięknym spojrzeniu. Niestety byłem sam bez Robiego i nie miał możliwości poznać koleżki. Prowadzony przez młodą damę, krótko przy nodze i cały czas skarmianego za pozytywne wyniki nauki, robił niesamowite wrażenie. Byłem zmuszony zaczepić i wymienić kilka zdań. Nie dziwię się, że mojemu synkowi bardzo się podobał i nawet myślał kiedyś poważnie o zakupie takiego.

niedziela, 8 listopada 2015

KM

Przed ostatnim koszem pańcio tak niefortunnie opuszczał łazienkę, że zahaczył o deskę zagradzającą wejście pieskowi wysokości 30cm. W ramach znieczulenia, użył magicznych słów po łacinie KM, troszkę mniej bolało, ale najlepsza była reakcja Robiego, który oczywiście wałęsił się pod nogami. Piesio bez słowa opuścił towarzystwo pańcia po angielsku i dopiero jak się troszku uspokoiłem, zauważyłem to najlepsze wyjście z sytuacji w wykonaniu piesia. Żoneczka zawsze wtedy zaraz się pyta- co się stało i takie bzdety. Tak więc i my, możemy nauczyć się czegoś od naszych czworonogów.

buty moja miłość






To zastałem po dwóch godzinach na basenie, piesek lekko skruszony, ale mówiąc szczerze nie do końca. I racja, pańcia ma tego za dużo i naturalna selekcja czasem wskazana.
To te śliczne ząbki to zrobiły, niektóre jeszcze mleczaki. Mam ząbki i nie zawaham się ich użyć -chciał mi powiedzieć.

czwartek, 5 listopada 2015

mastif

To się nam nazbierało, wydarzeń pełno w życiu pieska, ale weny nie było u pańcia. Pierwsze to spotkanie z MASTIFEM, na szczęście przyszły olbrzym jest na etapie dzidzi (ma trzy miesiące) i nie chciał wcale zjeść Robina w ramach rannej rozrywki. Przepiękny maluch biały z łatkami kawy z mlekiem, jeszcze dzieciak, a już wzbudzający respekt tym wielkim uzbrojonym w ząbki jak u krokodyla, łebkiem. Osobiście bym się w życiu nie odważył na wychowanie takiego smoka 50 kg i takim temperamencie, ale podziwiać z daleka mogę. Robin już bardzo ładnie chodzi przy nodze, choć nadal przy innych psach troszku głuchy na komendy (około 50% słyszy). Na piwku w ryneczku popełniłem błąd. Zaprosiłem pieska na kolanka pewnego razu, gdy było chłodno i ciągnęło od kostki. I tak zostało. Jak mu tyłek zmarznie, lub się znudzi, to po prostu ujada.

niedziela, 1 listopada 2015

w gościach

Piesio pojechał z nami do rodziny na (ŚZ), a tam dwa psy z których jeden jest suczką, w wieku około 4 lat. Z suczką ładna zabawa naszego szczeniaczka 5 miesięcy, ale pies połowę mniejszy, ale stary zbok cały czas go molestował. Trzeba było pilnować psy, aby naszemu krzywdy nie robił, a na czas cmentarza, zamknęliśmy Robiego samego, w łazience 4x1.5. Po dwóch godzinach rozłąki zastaliśmy zdemolowaną łazienkę, zjedzone w części mydło, wszystko do metra zrzucone na podłogę. Szybko zabrałem Robina na spacer, ratując mu życie, bo ciotuchna nie była szczęśliwa i mogła za chwilę wybuchnąć. Oczywiście po jakimś czasie pies oddał mydło, ale może i dobrze, na zdrowie mu to wyszło. Pancia musiała tylko posprzątać, ale spokój ducha odzyskała. Niestety pod koniec wizyty stary gospodarz rzucił się na młodego Robinka, który biedny tylko zapiszczał i pańcio musiał go bronić. Od tego momentu napastnik poszedł do karceru (łazienki), a pozostałe pieski bawiły się już ładnie.