niedziela, 8 listopada 2015
KM
Przed ostatnim koszem pańcio tak niefortunnie opuszczał łazienkę, że zahaczył o deskę zagradzającą wejście pieskowi wysokości 30cm. W ramach znieczulenia, użył magicznych słów po łacinie KM, troszkę mniej bolało, ale najlepsza była reakcja Robiego, który oczywiście wałęsił się pod nogami. Piesio bez słowa opuścił towarzystwo pańcia po angielsku i dopiero jak się troszku uspokoiłem, zauważyłem to najlepsze wyjście z sytuacji w wykonaniu piesia. Żoneczka zawsze wtedy zaraz się pyta- co się stało i takie bzdety. Tak więc i my, możemy nauczyć się czegoś od naszych czworonogów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz