poniedziałek, 30 listopada 2015

kąpiel

Nadszedł wielki czas wykąpania psa i kolejny raz przednia zabawa. Pies tradycyjnie ustać spokojnie nie może, tylko wychodzić pragnie. Tylko dzięki mojej odważnej postawie, okupionej stratą koszulki (cała mokra), udało się zadanie zakończyć pomyślnie. Pies świeżutki, pachnący brakiem zapachu, szalał po tapczanie, wycierając się we wszystko co popadnie. Nie uszanował nawet naszych poduch i koccy, a jego ręcznik i jego kocyk można było wykręcać. W tym szale pracy zapomnieliśmy nawet o tym , aby to uwiecznić i kolejna kąpiel przeszła bez zdjęć, ale za

to cała rodzina wykąpana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz