czwartek, 10 listopada 2016

niedziela, 23 października 2016

meble i pies porzucony, zapomniany, osamotniony.

Właśnie przyszło nam wymienić meble w kuchni i gdy wszyscy braliśmy czynny udział we wnoszeniu ich na trzecie piętro, Robin kurował w te i z powrotem wszystkiego dopatrując. W pewnym momencie gdy już wszystko było w domu, jeszcze raz zajrzałem na korytarz czy na pewno koniec.  Jakież było moje zdziwienie gdy przed drzwiami ujrzałem grzecznie czekającego piesa. Nie szczekał, nie beczał, tylko radośnie przywitał pańcia szczęśliwy, że o nim nie zapomniano. Inaczej by śpiewał gdyby znał prawdę. Ja oczywiście i tak zj.....ki zebrałem, że psa zgubiłem, ale już taka rola pantofelka.

czwartek, 23 czerwca 2016

nagroda za głos

Dziś pierwszy raz Robin dał głos po zrobieniu kupeńki. Od trzech miesięcy powtarzamy ćwiczenie, ale do tej pory piesio dawał głos, ale dopiero po przypomnieniu. Dzisiaj samoistnie poinformował mnie o potrzebie posprzątania, albo co bardziej prawdopodobne, o smakołyku który dostawał po daniu głosu. Kolejny spacer i nie było już tak pięknie, to ja musiałem być czujny i przypominać o potrzebie zachowania się w miejscu publicznym. Dzisiejszy dzień to upał 30 stopniowy i mamy w nogach jedynie 15 km, wczoraj było 26 km. Te kilometry to moje, Robin przypuszczam dwa razy tyle. Wątpię byśmy powtórzyli maj 468 km.

piątek, 22 kwietnia 2016

park wschodni

Weekendowy wypad do parku, poskutkował ciekawymi zdjęciami ze spotkania suni posokowca, co nie jest takim częstym zdarzeniem, ze względu na małą ilość osobników tej rasy. Piesy wybiegały się pomimo tłumów w ten piękny słoneczny dzień, ale dzięki dużej powierzchni parku jest to tu możliwe.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

park skowroni

Pogoda nie sprzyja spacerom, ale nie ma wyboru. Czasami trzeba brodzić po kostki, aby nadążyć za piesami.

piątek, 5 lutego 2016

Kredka pisze.: O zbyt dużej ilości myślenia.

Kredka pisze.: O zbyt dużej ilości myślenia.: Dzisiaj będzie trochę chaotycznie i banalnie, ale muszę o tym napisać. Siedzi mi to w głowie już kilka dni, a jak już coś się w niej rozgośc...

niedziela, 17 stycznia 2016

Hrapek pierwszy koleś do biegania choć kondycja nie ta co u GOŃCZEGO.


Czarna pięknota z rodziny GOLDENÓW





zabawki i musztarda





Pańcia przez internet zamówiła paczkę zabawek, dla jej kochanego pieska, a ten w pierwszym dniu zjadł wszystkie. Nawet pojemniczki na smakołyki, do wydzielania ich rozłożonego w czasie, otworzył już prawie na skróty. Mój gumowy młotek budowlany, nówkę nie śmiganą, zjadł w połowie, a później w nocy wymiotował gumą. Musztardę z kuchni przyniósł sobie na kanapę i otworzył, a przy tym cały koc ufaflał. Dwa razy prany, dalej w koszu czeka na kolejne szorowanie. To wszystko zafundował nam, bo został sam bidulka na 8 godzin, a nie lubi tego, oj nie lubi. Pies zadymka, ale taką opinię ma w internecie i przed zakupem wiedzieliśmy co nas czeka. Na szczęście sprawdziło się też to, że najukochańszy piesio jak jest przy człowieczku. Coś za coś, jak to w życiu bywa często.

niedziela, 10 stycznia 2016

sesja jak u profesalisty

Piesio wykończony po wieczornym intensywnym spacerze rozłożył się na mojej kanapie, a do tego tak nieskromnie, że nie mogłem się oprzeć, aby tego nie uwiecznić. Dostanie jutro mięsną wkładkę i myślę, że będziemy kwita. Obliczyłem, że przez kochanego kundelka mam minimum trzy godziny na dworze i 20 pięter co dnia zaliczone na konto mojego zdrowia. Ja staram się zrekompensować mu przytulasami i dobrym jedzonkiem. A za sesję zdjęciową dodatkowy smakołyk się jutro znajdzie.