niedziela, 17 stycznia 2016
zabawki i musztarda
Pańcia przez internet zamówiła paczkę zabawek, dla jej kochanego pieska, a ten w pierwszym dniu zjadł wszystkie. Nawet pojemniczki na smakołyki, do wydzielania ich rozłożonego w czasie, otworzył już prawie na skróty. Mój gumowy młotek budowlany, nówkę nie śmiganą, zjadł w połowie, a później w nocy wymiotował gumą. Musztardę z kuchni przyniósł sobie na kanapę i otworzył, a przy tym cały koc ufaflał. Dwa razy prany, dalej w koszu czeka na kolejne szorowanie. To wszystko zafundował nam, bo został sam bidulka na 8 godzin, a nie lubi tego, oj nie lubi. Pies zadymka, ale taką opinię ma w internecie i przed zakupem wiedzieliśmy co nas czeka. Na szczęście sprawdziło się też to, że najukochańszy piesio jak jest przy człowieczku. Coś za coś, jak to w życiu bywa często.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz