wtorek, 29 września 2015
rynek z posokowcem w tle
Kolejny raz wziąłem pieska na piwko do rynku, około 5 km spokojnego spacerku w jedną stronę i tyleż samo , a czasami więcej w drugą. Ja poświęcam się godzinną szarpaniną smyczy i marudzeniem noga, noga na okrągło, a piesio godzinką przesiedzianą w ryneczku przy pustym stole. Ma bidulka pecha, ale cały czas niepełnoletni i musi mu wystarczyć mizianie kelnerek. My z panem Darkiem jak starzy po piwku, a czasem nawet dwóch. Tradycyjnie zaczepiają nas panienki, bo fakt, obok tego ciacha przejść obojętnie się nie da. Dziś dłuższą chwilę przegadaliśmy z byłym właścicielem posokowca, suczki dwunastoletniej, który zachwycał się ROBIM, bo jak mówił sentyment do tak mądrej rasy pozostał.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz